(Nie)skromnie polecam
Więcej…
Mało? Chcesz jeszcze? Oto inne miejsca, gdzie się udzielam w piśmie:
Konrad jest w Rwandzie - Zamknięty już blog, ale wciąż jest tam ponad 300 stron A4 do poczytania o moich przygodach w Afryce.
Serwis o aukcjach internetowych. - Żywy! Aukcjoteka.com
Reklamy
Ostatnie komentarze
- Miś 9min. on A moja składka emerytalna ciągle rośnie (ponad 20% rocznie)
- Dawca szpiku. on A moja składka emerytalna ciągle rośnie (ponad 20% rocznie)
- Dawca szpiku. on A moja składka emerytalna ciągle rośnie (ponad 20% rocznie)
- A on A moja składka emerytalna ciągle rośnie (ponad 20% rocznie)
- Dawca szpiku. on A moja składka emerytalna ciągle rośnie (ponad 20% rocznie)


No to sobie pochorowałem :)
Ale mnie trzepło
W poniedziałek z wielką ulgą wysłałem maila, że skończyłem stronę nad którą głowiłem się przez ostatnie ponad dwa miesiące i – choć wcześniej nic a nic na to nie wskazywało – w zaledwie trzy godziny wylądowałem w łóżku trzęsąc się i oblewając potem. Zdecydowanie choroba była odpychana koniecznością skończenia zadania, a gdy te zostało już skończone, zupełnie jakby ktoś przekłuł balon. Bum i leżę.
We wtorek jedyne co mi się udało to dodreptać (wciąż trzęsąc się) do sklepu spożywczego i apteki i wrócić do łóżka. Musiałem dziwnie wyglądać, bo w sklepie ekspedientki równie dziwnie na mnie patrzyły.
Dopiero w środę dreszcze i poty w miarę ustąpiły i zacząłem widzieć na oczy. Do teraz została mi lekka gorączka i kaszel i już będzie ok
* * *
Wam też, jak czytacie o tych moich dreszczach przyszła na myśl, że to może być malaria?
Przyznam się, że we wtorek w nocy zacząłem sobie liczyć ile to czasu minęło od mojego ostatniego dnia w Afryce. Wyszło mi coś koło półtorej roku. Granicą ryzyka jest rok. Ale dlaczego nie miałbym być wyjątkiem? Objawy wypisz wymaluj jakby pasują. W łazience nawet sam sobie zajrzałem za powieki. Niestety lub stety nic nie zauważyłem. Nawet nie wiem czego miałemm szukać
A nawet jak nie malaria z Afryki to – nie wiem czy wspominałem – na malarię można zachorować także w Polsce. Ryzyko jest mikroskopijne ale jest. Lekarze uznają, że obszary zagrożone to te w promieniu 100km od lotnisk międzynarodowych. Do Warszawy mam 200km, ale dlaczego znowu nie miałbym być wyjątkiem? Gdzie ja trzymam te ciągle nie “zjedzone” malarone? Jak to było? Profilaktycznie jedna tabletka, a gdy jesteś chory – dwie?
* * *
Oczywiście pomimo tych wszystkich podejrzeń dobrze wiedziałem, że się sam wkręcam. Dopadło mnie jakieś zwykłe przeziębienie, ponoć jakiś wirus szaleje. To jak z totolotkiem: wiesz, że na wygraną masz mikroskopijne szanse, ale im dłużej o tym myślisz, tym bardziej wierzysz, że to możesz być właśnie ty. Ja piszę co chwila o malarii i polecam strony o malarii, im dłużej o tym myślę, zaczynam się rozglądać czy w Polsce na pewno jestem bezpieczny
Jestem, ale…
* * *
Dobra, wracam do siebie, oczywiście kilkudniowe leżenie zaowocowało zapchaną skrzynką mailową i nagromadzeniem roboty, więc trzeba będzie to jakoś rozładować. W międzyczasie jednak jak obiecałem wyrzuce ten design i zainstaluje thematica.
p.s. stroną zrobioną się jeszcze nie chwalę, ale przyjdzie na to czas
Czekaj, nie wychodź! Przeczytaj jeszcze to:
Albo zobacz komentarze niżej
Podoba się? Podziel się z innymi: